a to, ze chyba sobie nie wyobrazasz, iz za ciezko zarobione pieniadze pojade
sobie na drugi koniec europy, aby wziac udzial w kursie, ktorego nie
potrzebuje. zwalszcza, ze wszystkie jego elementy moge spokojnie poznac bez
ruszania tylka poza obreb 100 km od domu.
Ja zaryzykowalam, pozyczylam pieniadze na podroz i na kurs, a pozniej
to odpracowalam. Pojechalam z ciekawosci i dlatego ze chcialam nauczyc
sie czegos nowego i nauczylam, tego nie poznasz w Polsce, bo nikt Ci
nie przekaze tych rzeczy.
1. uwazam, ze nie jest to zbyt precyzyjne okreslenie, a chyba tyle mozna
wymagac od (przyszlego?) profesjonalisty medycznego.
nie jest precyzyjne? jest bardziej niz 'obrazenia'
Oczywiscie, ze przyszlego wiec wez pod uwage ze jestem w trakcie i na
pewno przed medycyna sadowa. Jesli skoncze bede mogla wciagac sie w
jakies dyskusje dot czystych definicji.
Uwazam, ze Uraz Kregoslupa to jak najbardziej poprawne wyrazenie.
wcale nie. jesli sie wykupi papierek ils - uprawnienia nabieraja mocy
rowniez poza krajem.
Chyba tylko teoretycznie. Poza tym papier WOPR pozawala na uzyskanie
IInternational Lifeguard ( Former FIS Lifeguard). Tego uprawnienia
nie rozpoznaja i nie honoruja kraje , ktore porwadza odrebne
szkolenia na Beach Lifeguard i Pool Lifeguard. Zeby pracowac np. w UK
lub Australii potrzebujesz ILS Beach Lifeguard lub ILS Pool Lifeguard.
tak. sar to sluzba. jednak wopr to tez praca za pieniadze, a nie
charytatywna formacja ratownicza.
spotkalas kiedys ratownika wodnego siedzacego za darmo na plazy czy na
basenie?
Oczywiscie, cala mase. Rozumiem , ze chodzi Ci o Ratownika WOPR
(Ratownik Wodny- nie ma takiego stopnia od min 4 lat).
Sama mam ok 800h tzw spolecznych bo to 'Hobby' , chec spotykania ludzi
z ktorymi sie pracowalo...
spotkalas kiedys maltanczyka, ktory by wzial chociaz grosz za wielogodzinna
obsluge lednicy czy wielodniowy trud pomocy na pielgrzymce?
ci ludzie zazwyczaj musza tam dotrzec za wlasne pieniadze i nierzadko nikt
nie pomysli o chociaz butelce wody dla nich.
... a ty mi tu mowisz o ochotnikach?
Tak. Ale widze, ze zajmuaj Cie podzialy na lepszych i gorszych. A to
co ja robie lub bede robic..to juz jest w ogole zle.
to tylko swiadczy o niedowladzie organizacyjnym danego stowarzyszenia. topr
czy gopr niie oglada sie na innych ani nie zastrzega sobie, ze dziala
jedynie do pasa regla gornego. po prostu ratownik gorski dziala w calych
gorach (w jaskiniach tez, a tam sie zdarzaja i wypadki nurkowe)
To dziwne porownanie. poza tym TOPR i GOPR to organizacje bardzo
medialne i zupelnie inne... Dzialaja w jednym miejscu- w gorach...
Wopr jest w calej Polsce. Piszesz, ze ratownicy WOPR maja waska
specjalizacje ... bo nie sa przygotowani do pracy na pelnym morzu , a
tak naprawde maja bardzo rozlegle szkolenie o wszystkim i o niczym. Z
uprawnieniami Ratownika WOPR mozesz pracowac na kazdej plazy.. a tak
naprawde szkolac sie nad jeziorem niewiele wiesz o rzece lub plazy
nadmorskiej (zeby nie napisac NIC)....Uwazam, ze nie nalezy tworzyc
WASKIEGO gardla...- systemu szkolen ktoremu (umiejetnosciami i
mozliwoacia poswiecenia czasu) sprostlaby tylko garstka.
Sar jest dal zawodowco i jest potrzebny caly rok... a prozwizoryczne
kapielisko na plazy potrzebne jest tylko w sezonie- bo jest cieplo i
ludzie plywaja...
Wtedy jest zapotrzebowanie na ratownikow... tak naprawde nigdzie na
swiecie nie jest to sposob na zycie i utrzymanie dla wielu osob...
pietro wyzej zzymasz sie, ze uraz, a tu upierasz sie przy obrazeniach...
wyjasnisz dlaczego?
Obrazenia ciala- roznych narzadow, tkanek miekkich.... Uraz
kregoslupa , uraz twrzoczaszki
i cale szczescie, ze zajmuja sie tym fachowcy. nie ma nic gorszego od
ratownika waskiej specjalizacji.
... szczegolnie na wodzie.
uwazam, ze nie jest priorytetem dla ratownika basenowego zeby dobrze
wioslowac... ale zeby wiedziec jak stabilizowac kregoslup szyjny przy
roznej gelbokosci niecki...itd...
Tak samo, ratownik nad morzem moze nie znac budowy kutra rybackiego i
nie byc bieglym w nawigacji... a moze sie spelniac w swojej roli
bardzo dobrze
ja od samego poczatku pisalem o ratowaniu zycia ludzkiego w wodzie, a nie o
jakiejs organizacji, traktujacej sprawe tylko wybiorczo.
dla mnie nie ma znaczenia czy rzecz sie dzieje w sadzawce czy na srodku
pacyfiku. albo sie znamy na ratownictwie wodnym, albo mowimy o jakis
wycinkowych obowiazkach organizacyjnych.
Wydawalo mi sie ze to w Twoim poscie pojawilo sie okreslenie WOPR jako
organizacji szuwarowo-bagiennej.....
Jesli chodzi o wiedze to uwazam...jw..
